poniedziałek, 19 stycznia 2015

25. Odkrycia 2014: Drogocenny L`occitane.

Postanowiłam, że podzielę się z Wami odkryciami i ulubieńcami ubiegłego roku. Nie tylko kosmetycznymi być może. A nóż widelec komuś się przyda taka podpowiedź. :) 

Na pierwszy rzut - pielęgnacja twarzy. Z różnych, wiadomych Wam pewnie, przyczyn moja cera w ubiegłym roku wołała o pomstę do nieba. Strefa T zaczęła tłuścić się niemiłosiernie. Policzki, broda i czoło były czerwone niczym poparzone (i takie też było uczucie). Pory wielkie jak poniedziałkowe doły. Postawiłam na Tołpę. Niestety to był niewypał. Nie dość, że Tołpa zaogniła wszystkie wyżej wymienione problemy, to jeszcze tak mnie zapchała, że wyglądałam jak nastolatka w wieku dojrzewania. Serio, po raz pierwszy w życiu coś mnie zapchało. To była seria Rosacal. Trzeba było więc szukać czegoś innego. Padło na L'occitane. I tak zaczęła się miłość... <3 

l'occitane immortelle precious cream

l'occitane immortelle precious cream

Seria Immortelle* zawiera olejek z nieśmiertelnika oraz ekstrakt z komórek nieśmiertelnika. Ja wybrałam Drogocenny krem na dzień z SPF 20 i na noc z tej serii. Kremy są zamknięte w szklanych słoiczkach (uwielbiam), po 50 ml każdy. Na zużycie mamy 6 miesięcy od otwarcia. Krem na noc ma granatową zakrętkę, a na dzień - srebrną i muszę przyznać, że taki szczególik, a na co dzień bardzo ułatwia życie. Nie muszę czytać etykietek, kiedy sięgam po krem. :) 

l'occitane immortelle precious cream

Co obiecuje producent? Kremy mają głęboko nawilżać, widocznie zmniejszać zmarszczki, przywracać skórze jędrność, wygładzać, odżywić i ochronić przed starzeniem. 

I ja tu muszę powiedzieć, że producent nie docenia swojego produktu, bo ten robi o wiele więcej. Sama aplikacja jest jak bajka. Ja po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że ktoś mnie otulił aksamitem. Dosłownie miałam wrażenie, że krem się do mnie przytulił. Jakkolwiek to nie brzmi. ;) Ciężko jest opisać takie uczucie. To jakby ktoś zdjął całe zmęczenie z buzi. Ach i och dosłownie. Po prawie 5 miesiąch używania (kończę pierwsze opakowania) skóra jest gładka jak nigdy dotąd, jędrna i przyjemnie napięta. Nie mam zbyt wielu zmarszczek, ale te od uśmiechu rzeczywiście są płytsze. Ponadto skóra jest bardzo nawilżona. Żadnych suchych skórek, uczucia ściągnięcia czy piekącucj miejsc... I tu dochodzimy do sedna, a o czym producent nie wspomina. Wszelkie czerwone zaognione miejsca zniknęły. Czary! A pory? Jakie pory? Jak żyję, tak małych porów (szczególnie tych na nosie, z którymi nawet kosmetyczki nie dawały rady) nigdy nie miałam. Moja skóra nie jest idealna, ze względów zdrowotnych, a i tak jest w najlepszej formie, w jakiej kiedykolwiek była. Nawet nie mam ochoty szukać innej pielęgnacji. Kolejne opakowania kremów leżą już w szafie i czekają na swoją kolej. Myślę, że to będzie miłość na długo. :)


l'occitane immortelle precious cream

Skusiłam się ostatnio na krem pod oczy z tej samej serii. Jeszcze nie używałam, ponieważ muszę skończyć dotychczasowy krem. Jeśli będzie równie dobry jak te do twarzy, to poszukiwania nawilżenia idealnego będę mogła uznać za zakończone.




*cyt. ze strony L`occitane "Immortelle to kwiat o niezwykłych właściwościach - nigdy nie więdnie, nawet po zebraniu. Aby zapewnić najwyższą jakość tego złotego kwiatu, L'OCCITANE zainwestowało w pierwszy, duży i zrównoważony program upraw organicznego nieśmiertelnika na Korsyce. Olejek Immortelle jest bogaty w składniki aktywne o unikalnym działaniu przeciwstarzeniowym"

5 komentarzy:

  1. coś dal mnie bo pory u mnie wielkie. ale chyba nie na moją kieszeń;) cieszę się, żes otulona kasamitem bo to naprawdę luksusowe uczucie musi byc heh;) buziak anusss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie tutaj stosunek cen do zarobków jest zupełnie inny i to co kiedyś uważałam za fanaberie zagranicznych blogerek/vlogerek/tudzież koleżanek, teraz wydaje mi się zupełnie normalne. I tylko trochę mi smutno, że w Polsce to nie może być normalne... Buziaki! I oczywiście, że wiedziałam, że to Ty Wilczyco :*

      Usuń
  2. Dobrze jest znaleźć krem idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Bo to wcale nie jest łatwe. Choć i tak nadal jeszcze kusi mnie spróbować te które polecałaś - Ole Henriksen.

      Usuń
    2. Ole Henriksen ma przebogatą ofertę! Mogliby w jakims Glossy dać cos tej formy jak dla mnie :D Jakiś ich bestseller.

      Usuń

Pisz, pisz. Chętnie poczytam. :)