wtorek, 17 lutego 2015

28. Odkrycia 2014: demakijaż.

Troszkę mnie nie było. Czasem tak bywa, że jak się wali, to wszystko na raz. I tak było tym razem. Musiałam pojechać na tydzień do Polski, tam na dodatek kompletnie się pochorowałam - dopadło mnie zapalenie oskrzeli, a po powrocie trzeba było nadrobić szkołę i wykurować się do końca. W sumie dopiero zaczynam czuć się lepiej. Czas najwyższy. :D



Dziś chciałam się z Wami podzielić moimi ulubionymi produktami do demakijażu. Demakijaż zawsze zaczynam od zmycia mniej więcej makijażu oczu. Mniej więcej, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z płynem, który by zmył wszystko, do zera, bez tarcia czy trzymania wacika przy oku przez wieki. Najlepszy, jaki dotąd trafił w moje ręce, to płyn dwufazowy przeznaczony do zmywania makijażu wodoodpornego z Sephory. Naprawdę bardzo dobry płyn. Wystarczy chwila i liner, cienie czy pomada z brwi zmyte do zera. Z tuszem do rzęs nie radzi sobie już tak dobrze, ale na to mam inny sposób. Płyny z Sephory opłaca się kupić w promocji 3za2, które perfumeria dość często oferuje. Sam kosmetyk jest bardzo wydajny i zupełnie nie podrażnia oczu. A dla mnie to bardzo ważne.




Kolejny krok to użycie mojego świętego Graala w kategorii "demakijaż". Gdybym miała zostawić jeden kosmetyk do zmywania makijażu, byłby to właśnie ten olejek. Dermalogica Precleanse to jakieś cudo - inaczej tego nazwać nie mogę. Wylewam odrobinę olejku na dłonie i wmasowuję w suchą twarz. Makijaż rozpuszcza się w sekundę. Tusz do rzęs? Dwa machnięcia i już go nie ma. Co najważniejsze - olejek pielęgnuje skórę i zupełnie nie podrażnia okolic oczu. Tusz do rzęs zmywam przy otwartym oku - nic nie szczypie, nic nie boli, nic złego się nie dzieje. Kiedy cały makijaż jest rozpuszczony, zmywam olejek wodą. Nie zostawia tłustej warstwy. Właściwie na tym można by zakończyć demakijaż. Ja jednak używam trzeciego kosmetyku, a jest nim tonizujący płyn micelarny. Zawsze tonizujący, żeby już nie kupować toniku do twarzy. Najbardziej polubiłam się z Dermiką. Fantastyczny, bardzo wydajny micel, który pielęgnuje skórę, nawilża ją i zostawia nieskazitelnie czystą. Nie lepi się po wchłonięciu, a dla mnie jest to ważne. Da się nim z powodzeniem zmyć makijaż oka, więc na wyjazdy idealny, można zabrać tylko jeden kosmetyk do demakijażu. Drugim płynem, którego używam jest micel z Bielendy, Troszkę gorzej radzi sobie z demakijażem oka, ale z resztą twarzy radzi sobie zupełnie dobrze. Również się nie lepi, a dodatkowo nawilża buzię. 





Jak u Was wygląda demakijaż? 

12 komentarzy:

  1. Ja niestety popełniam kardylany grzech i jesli mam na oku tylko mascare to dosc czesto zdarza sie, ze ide spac bez zmywania makijażu. Okropność, wiem, ale coz ... Jesli mam na oku cos wiecej to zmywam mleczkiem do demakijażu Nivea. Generalnie to bardzo kiepska jestem w sprawach kosmetyki ://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to widocznie nie masz problemów z cerą. Ja kiedyś, kiedy było wszystko ok, to też miałam "dzien dziecka" często. Ale teraz nie mogę. Buzia mnie piecze, jeśli oleję sprawę. Niestety.

      Usuń
  2. mój jak wygląda? hm.., to pocztaj horror.., maziam po buzi, oczy mnie pieką, tusz mam pod oczami jak jakas przepita życiem wiadomo.., mam wkurwa i myje buzię wodą. potem znow maziam.., no mniej wiecej tak... cmoook;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, Ty to jesteś - przepita życiem. :D:D Buźka!

      Usuń
    2. ale zakupiłam bielende z twojego polecenia i na razie jest ok;) czyli wykazuje się klasą...

      Usuń
    3. Bardzo się cieszę, że się na coś przydałam. :D

      Usuń
  3. Twarz myję Białym Jeleniem, ale przymierzam się w końcu do Aleppo, bo słyszałam o nim cuda na kiju, zobaczymy. Generalnie od kopniętych hormonów mam coś strasznego na twarzy, więc bardzo uważam, zrezygnowałam całkiem z kremów na rzecz olejków, które okazały się równie cudownym wynalazkiem do demakijażu oczu. Przykładam do powieki namoczony i odsączony z wody wacik z odrobiną olejku, po kilku sekundach zmywam i nie zostaje nic. Inna sprawa, że używam wyłącznie tuszu i jasnego cienia, rzadko kiedy coś mocniejszego. Ale liner też zmyło :) Chociaż ja mam tak tłustą cerę, że mi się makijaż sam rozpuszcza :D Natomiast nie wyobrażam sobie pójścia spać bez demakijażu. Zwyczajnie bym zwariowała z braku komfortu, a jak na godzinkę przysnę z umalowanymi rzęsami, to już oko reaguje, więc... Zaciekawiłaś mnie tym płynem micelarnym, muszę spróbować, chociaż naprawdę boję się ostatnio eksperymentować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz bez demakijażu nie zasnę. Nie wiem. Niby w ciągu dnia makijazu nie czuję, ale jeśli mam się w nim położyć, to od razu on zaczyna ważyć 5 kg. I muszę zmyć. Nie ma zmiłuj. ;)

      Usuń
  4. zużylam kilka opakowań tego płynu do demakijażu z sephory:)
    ja mam demakijaż 4 stopniowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że ten płyn z Sephory też u mnie będzie częstym gościem. :)

      Usuń
  5. Ja tam kocham micele :D Wiadomo, nie wszystkie, ale dla mnie to idealny rodzaj kosmetyku! Nie stosuję makijażu wodoodpornego, więc nie mam problemów ze zmyciem go, dodatkowo moja skóra zawsze potrzebuje delikatności i ukojenia. Bardzo zainteresował mnie ten olejek Dermalogica!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie używam wodoodpornego, ale z tuszem zawsze mam problem. Nie wiem dlaczego. Tylko Dermalogica wszystko zmywa błyskawicznie. Bardzo bardzo polecam. To taki mój skarb. :)

      Usuń

Pisz, pisz. Chętnie poczytam. :)