czwartek, 22 stycznia 2015

26. Odkrycia 2014: :Lee Stafford

Moja przygoda z Lee Staffordem zaczęła się oczywiście od promocji w drogerii. ;) Szukałam wtedy olejku do włosów, a przy okazji do koszyka wpadł również szampon. Pierwszy szampon jaki używałam to był My Big Fat Hair Shampoo i miał dodawać objętości. W zachwyt wpadłam już po pierwszym myciu - miękkie włosy, objętość była... No czego chcieć więcej? 


Ano chciałam, żeby moje wygolone boki szybciej odrastały. Lenistwo wygrało. Lenistwo, bo takie boki to trzeba golić regularnie, a mnie się nie chciało. Wtedy wpadły mi w ręce odżywka i szampon z serii Hair Growth.


I to był strzał w dziesiątkę. Te kosmetyki tak dobrze odżywiają i pielęgnują włosy oraz skórę głowy, że włosy rosną jak na drożdżach. Nie ma się oczywiście co spodziewać, że urosną 5 cm w miesiąc, ale rosną z maksymalną możliwą prędkością. I tak w ciągu jakichś 4 miesięcy włosy urosły mi ok. 6 cm. U mnie to bardzo dużo. I co najważniejsze - odżywkę wcierałam w skórę głowy i w całe włosy, a nie przetłuszczała ona włosów u nasady. Ogromny plus za to.

Olejku natomiast używam po każdym umyciu. Wystarczy jedna pompka, żeby wetrzeć w końcówki. Używam go od lipca, a dopiero jestem w połowie buteleczki. Efekt? Zero rozdwojonych końcówek. Włosy są nawilżone, ale nie przetłuszczają się. Są zdrowe i błyszczące. Ostatnie wizyta u fryzjera zaowocowała dość mocnym rozjaśnianiem i farbowaniem oraz kolejnym farbowaniem po 2,5 tygodnia. Mój fryzjer powiedział, że mam tak zdrowe i wypielęgnowane włosy, że te zabiegi nie pozostawiły żadnego negatywnego śladu. Lee Stafford działa. :)


Ostatnio skusiłam się również na nabłyszczacz. Taki mam sposób na elektryzujące się włosy od czapki. ;) Pomaga. Ponadto włosy błyszczą jak u gwiazdy filmowej i pięknie pachną. Nabłyszczacz nie ma wpływu na przetłuszczanie się włosów i nie obciąża ich w żaden sposób.


Na pierwszym zdjęciu znalazł się również szampon i odżywka z serii Oily Roots, Dry Ends - jeszcze nie używałam. Zupełnie bezmyślnie zrobiłam to zdjęcie. Bywa. :P

Podsumowując: polecam gorąco produkty z tej marki. W Norwegii dostępne są w Vita i często są na nie promocje. Pytajcie też o karty z pieczątkami na produkty Lee Stafforda - piąty produkt jest gratis. :) W Polsce dostępne w Hebe. 

I tak prezentują się moje włosy po 6 miesiącach z Lee. Umęczone farbowaniem, prostowaniem i suszeniem. ;) 

9 komentarzy:

  1. Te pasemka świetnie wyglądają. Kolor cudowny a włoski faktycznie wyglądają zdrowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę się spiera, ale ze mnie czerwony tony zawsze się szybko spierały. Taki włos. W przeciwieństwie do mojej mamy, u której czerwienie trzymają się na zabój.
      A włosy rzeczywiście mam zdrowe. Aż miło je dotykać. ;)

      Usuń
  2. Jesu jak ja bym chciała umieć sobie tak włosy ułożyć! Tzn. ja mam długie, ale i tak...! Cudo :) A co do produktów - muszę przeczytać skład. Ostatnio jestem strasznym świrem jeśli chodzi o skład kosmetyków i w ogóle wszystkiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo to trudne myślisz? Szczotka obrotowa z Rowenty i takie coś się samo na głowie robi. Serio. :) Najlepszy wynalazek świata. :)
      Ja składy czytam, ale nie mam świra. SLSy mi nie przeszkadzają na przykład. Ale już masła czy balsamu z parafiną nie kupię. Więc coś jednak też z tym składem mam. ;)

      Usuń
  3. piekny kolor masz... ja tez takie chcę;) gdzie to mozna kupić bo ja przezywam kryzys szamponowy.., nic mi nie pasi wszystko usztywnia i fokle masakra...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W drogeriach Hebe mają. I to chyba jedyny sklep. No ja właśnie też miałam sztywne włosy. Nie cierpię tego.

      Usuń
  4. Bosz! Za każdym razem zachwycaja mnie Twoje włosy! Moje są nie do opanowania! Ale z kolei jakbym chciała sobie zrobić jakąś fryzurkę w stylu "prosto z łóżka" to mogę zapomnieć, bo będzie to raczej karykatura tejże :P
    A nie wiesz może, czy te kosmetyki sa testowane na zwierzętach, czy nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie testują. Staram się wybierać takie produkty, które nie są testowane. Niekiedy cieżko z tym jest. Ale tutaj akurat nie testują. Nie testują też składników i półproduktów. :)

      Usuń
    2. Dziękuję Ci za odpowiedź :) Ja tez staram się takie produkty wybierać, choć, jak zauważyłaś bywa z tym trudno. Teraz zacznę stosować duet Jason, więc na razie po Lee Stafforda nie sięgnę, ale będę go miała w pamięci, żeby nie przegapić promocji.

      Usuń

Pisz, pisz. Chętnie poczytam. :)